Gdy nasze wspomnienia nie są zbyt miłe, bronimy się przed naszą przeszłością, nie lubimy jej rozpamiętywać. Co innego gdy wspominamy ostatnie, cudowne wakacje, a co innego gdy myślimy o wspomnieniach o tatusiu lub mamusi którzy nie spełnili pokładanych w nich nadziei, a wręcz byli dla nas źródłem cierpień.

Nie ma nic złego w tym, że nie chcemy o tym mówić, wypieramy wspomnienia z pamięci. Po coś te mechanizmy zostały stworzone, widocznie są jednak adaptacyjne. Słyszę czasem: „Po co się w tym babrać, to nic nie zmieni”. Zgadzam się, że jeżeli nie chcemy, dobrze sobie radzimy, zaakceptowaliśmy naszą przeszłość, nie warto się w tym babrać. Chyba że z rany się wciąż sączy i ma to wpływ na nasze życie, jak i na życie naszych bliskich. Warto wtedy oczyścić ranę i przykleić wielki plaster z sercem. Nie chodzi tu o cofanie się wstecz aż do okresu niemowlęctwa i wałkowanie całego życiorysu przez psychoterapeutę wręcz z sadystyczną lubością, ale o przewartościowanie swoich doświadczeń i spojrzenie na nie z innej perspektywy. Tylko tych doświadczeń, do których chcemy wrócić i mamy siłę się z tym zmierzyć. Oczywiście że przeszłości nie zmienimy, jednak może będziemy mogli spojrzeć na nią inaczej i nie będzie ona tak wpływać na naszą rzeczywistość i przyszłość.

Dlaczego czasem warto wrócić do przeszłości? Wyobraźcie sobie że jesteście księżniczką. Może dla mężczyzn będzie to trudne, ale odnalezienie przez chwilę w sobie kobiecego pierwiastka może wpłynąć korzystnie na waszą wrażliwość i poziom empatii 😉 Może to pomóc w zrozumieniu na przykład, że okazywanie troski partnerce to nie tylko wynoszenie śmieci. Wracając do opowieści. Wyobraźcie sobie więc że jesteście księżniczką.

Dawno, dawno temu ojciec księżniczki, król, zamknął swoją córkę w wysokiej wieży, gdy była jeszcze dzieckiem. Nikt nie wiedział dlaczego to zrobił, nikt księżniczce tego nie powiedział. Żyła tak w przekonaniu że musiała zrobić coś okropnie złego. Przecież gdyby była dobrym dzieckiem tata by jej tak nie skrzywdził, ktoś by przyszedł na jej ratunek, ktoś by stanął w jej obronie. Dużo o tym myślała, dużo czytała, bo poza książkami oraz oglądaniem prawdziwego,innego świata przez swoje okienko, nie miała wiele  możliwości.

Pewnego dnia, pod wieżę podjechał rycerz, który postanowił ją uratować. Z góry nie było wiele widać, ale w związku z tym, że księżniczka nie widziała innej możliwości ucieczki, że może to być jej ostatnia szansa na szczęście, pozwoliła się uratować. Z tej wdzięczności że ktoś chciał jej pomóc, że ktoś okazał jej dobroć i szczere serce, poślubiła rycerza. I teraz, tak jak w bajkach powinnam napisać i żyli długo i szczęśliwie, ale księżniczka nie do końca potrafiła cieszyć się z nowego życia. Dlaczego?

Po pierwsze, uważała że to życie jej się nie należy. Przecież była złym człowiekiem. Ojciec ją zamknął w wieży z jakiegoś powodu, więc miała wrażenie że robi coś złego. Nikt już nie pamiętał historii księżniczki i nie chciał o tym rozmawiać. Rycerz okazał się wspaniałym człowiekiem. Bardzo kochał dziewczynę, okazywał miłość, nosił na rękach. Coś jednak było nie tak. Jakby spodziewała się jakiejś katastrofy, nie potrafiła zbliżyć się do męża. Postanowiła że już z tym koniec! Wszystkim teraz udowodni, że jest dobrym człowiekiem, że to życie jej się należy, poświęci się dla innych, będzie pomagać biednym i chorym, może ufunduje szkołę. Odpokutuje. Tylko za co?

Oczywiście można by tak zakończyć tę historię, ale księżniczka postanowiła się czegoś jednak dowiedzieć o swojej przeszłości.  Jak myślicie jak to mogło wpłynąć na jej widzenie świata i rzeczywistości? Księżniczka zajrzała do magicznej kuli i zobaczyła Ojca, który był złym człowiekiem. Krzywdził ją i całą rodzinę. Był królem którego wszyscy się bali i bali się o swoje głowy. Wszyscy wierzyli że jest wszechmocny, więc nie próbowali się sprzeciwiać. Król był też hojny, więc cieszyli się, że mogą uzyskać przywileje i dobre życie za cenę która była dla nich do zaakceptowania. Księżniczkę ogarnął gniew i rozpacz. Jak  teraz postąpić? Czy to są odpowiedzi które chciała uzyskać? Nie porwała jej wiedźma, nikt nie zaczarował jej rodziców. Siedziała w wieży ponieważ jej ojciec był okrutnym królem. Czy ta wiedza pomaga? Często takie przewartościowanie pozwala pozbyć się ciężaru, zacząć żyć własnym życiem i czerpać z niego radość. Ciężar  odpowiedzialności przerzucamy na inne barki. Z drugiej strony trzeba zaakceptować fakt, że pozostaje w środku pustka po tych wszystkich uczuciach, dobrych wspomnieniach które powinni  zapewnić nam rodzice. Brak przytulańców, beztroski dzieciństwa, bezwarunkowej miłości, tego nie można po prostu usprawiedliwić, ponieważ nie ma na to usprawiedliwień. Pojawia się jeszcze więcej pytań. Jak wyglądałoby moje życie gdyby było inaczej?

Z czasem księżniczka pogodziła się ze światem który zobaczyła w magicznej kuli. Miała większy wpływ na własne życie, wiedziała co nią kieruje, lepiej radziła sobie z rzeczywistością. Dowiedziała się że jej mamę, gdy była dzieckiem, również zamknięto w wieży. Jej mama miała mniej szczęścia. Uratował ją rycerz który był bardzo podobny do jej ojca. Ona już nie pozwoli aby spotkało to jej dzieci. Wiedziała że to nie jej wina, nie ma za co przepraszać. Jest już dorosła, sama o sobie decyduje, zaopiekowała się dzieckiem, które w niej płakało. Poczuła siłę i moc której nigdy wcześniej nie miała. Dalej pomagała biednym, opiekowała się poddanymi ale już z innych powodów. Już nie musiała niczego udowadniać. Po prostu zawsze była dobrym i wartościowym człowiekiem, pełnym empatii i chciała się tą dobrocią podzielić.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s